sobota, 24 listopada 2012
Chapter Five
Oczami Vivienne
Właśnie miałam rzucić w Zayn'a, który siedział na mym łóżku jakąś koszulką gdy do pokoju wbiegła roztrzęsiona Valerie.
- no cześć. - powiedziałam podając Zayn'owi koszulkę. Brunetka warknęła tylko rzucając się twarzą w poduszkę. Mulat jak i ja wpatrywaliśmy się w nią jak w nawiedzoną. - powiesz co z tobą?
- ten sukinsyn obgadywał mnie z jakąś pindą! - krzyknęła bardziej chowając twarz w poduszkę. Mój wzrok znacząco zatrzymał się na Zayn'ie, który westchnął tylko i pocałował me czoło po czym wyszedł, a ja sama usiadłam obok przyjaciółki.
- no mów. - podniosłam ją za ramiona i wtuliłam w swoje ciało.
- no Harry, a kto by inny? Kiedy byłam u Lou on przyszedł z jakąś plastikową blondynką, a potem obgadywali mnie u niego w pokoju. - głaskałam ją po włosach, a ona zaczęła po cichu szlochać.
- nie płacz, dobrze wiedziałaś jaki on jest... - szeptałam składając delikatnie pocałunki na jej głowie.
- wiedziałam, ale nie sądziłam, że jest aż tak wredny! - podniosła się z mego ciała po czym spojrzała na mnie, a ja wydęłam dolną wargę i wpatrywałam się w jej twarz. Jednak po dłuższym namyśleniu coś mi nie grało...
- a skąd ty w ogóle wiesz, że cię obgadywali skoro byli u niego w pokoju? - zaśmiałam się pod nosem. Widziałam jak rumienią się jej policzki.
- przypadkiem.
Roześmiałam się melodyjnie, a ona jeszcze bardziej się zakłopotała.
- no już, przecież cię nie zabiję. Ale nie płacz już. - zachichotałam i cmoknęłam ją w czoło. W tym samym momencie do pokoju wszedł Zayn.
- mogę?
- już tutaj jesteś, po co pytasz? - zarechotałam, a on z uśmiechem na ustach usiadł obok mnie.
- dzwonił Niall. - posadził mnie sobie na kolanach, a ja oplotłam ramionem jego kark. - wychodzą gdzieś razem z Harry'm, a Liam idzie do Danielle więc zostaje nam tylko Lou w domu.
Spojrzał wymownie na Valerie, która wywróciła tylko oczyma.
- dobra, pójdę gdzieś z nim! - roześmiała się, a Mulat starł kciukiem jej łzy. Uśmiechnęłam się pod nosem przy czym ułożyłam głowę na jego ramieniu. - dajecie mi jakieś ukryte znaki, że mam sobie iść?...
Sporzałam na nią i parknęłam niepohamowanym śmiechem.
- czy to, że się kochamy ma oznaczać iż wyrzucamy cię z pokoju? - powiedział całkiem poważnie Zayn, w którego szyję prawie płakałam ze śmiechu. Prawde mówiąc sama nie wiem co mnie tak rozbawiło, może ton dziewczyny? Nie wiem, napadła mnie jakaś głupawka, której całkiem nie mogłam się pozbyć. Powoli zaczęłam się zsuwać z kolan Pakistańczyka.
- teraz to ty mi powiedz co robisz?! - oboje patrzyli się na mnie jak na kretynkę, a ja leżałam na ziemi i śmiałam się chyba sama z siebie.
- nie wiem, czekajcie. - parsknęłam kolejną dawką śmiechu. Malik już chyba miał dość, ponieważ złapał mnie za skrawek koszulki dzięki, któremu mógł mnie do siebie przyciągnąć i wessać się w moje usta. Westchnęłam i odsunęłam się od niego z uśmiechem na ustach.
- okej, już jest dobrze.
- tak myślałem. - zaśmiał się, a chwilę po nim Valerie.
- Viv, to ja będę się zbierać żebym zdążyła wyciągnąć Louis'a z domu. - uśmiechnęła się do nas i wyszła z pokoju. Kilka minut potem słyszałam już trzask drzwi wejściowych. Ponownie przeniosłam wzrok na Zayn'a, który cały czas wpatrywał się we mnie.
- co? - zaśmiałam się pod nosem, a on objął moją talię i musnął mój brzuch. - no co?
- kocham cię.
Wydęłam delikatnie wargę po czym pomiziałam kciukiem jego polik, który po chwili ścisnęłam i pocałowałam chłopaka. Przeniosłam ciężar ciała na jego tors przez co oboje upadliśmy na łóżko. Żadne z nas nie zaprzestało całować, wręcz przeciwnie, to co między nami było coraz bardziej robiło stopień wprzód. Mulat właśnie wsuwał dłoń w mą koszulkę kiedy oprzytomniałam.
- przestań Zayn. - szepnęłam mu w usta, a on automatycznie zabrał dłoń z mojego ciała jednakże jego usta wciąż znajdowały się na moich.
- czemu? - mruknął obcałowując moją szyję, me ciało drżało, jednak ja odsuwałam go od siebie.
- bo nie mam ochoty, mógłbyś? - zaśmiałam się na co on tylko westchnął i odsunął się ode mnie. - dziękuję, kocham cię.
- tak, ja ciebie też. - szepnął i wydął zrezygnowany wargę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz