sobota, 24 listopada 2012
Chapter Nine
Oczami Vivienne
Drżącym ciałem weszłam do kuchni gdzie ujrzałam Blondyna wymierzającego cios mojemu facetowi, którego żyły zaczęły buzować. Wiedziałam, że źle się to skończy dla obojga z nich dlatego złapałam Niall'a za rękaw by go odciągnąć jednak nie zdążyłam. Zayn dorwał się do niego i zaczął okładać jego twarz pięściami.
- Zayn przestań! Uspokój się! - zaczęłam go odciągać jednak to nic nie dawało. Widziałam żądze mordu w oczach szatyna i strach u Irlandczyka.
- uderzył mnie, szmaciarz mnie kurwa uderzył! - krzyczał coraz mocniej bijąc Horan'a. Me ciało drżało, a poliki stawały się coraz bardziej mokre.
- błagam przestań... - załkałam na co on zatrzymał pięść przy twarzy Nialler'a. Przeniósł wzrok na mnie i nadal trzęsącymi się dłońmi wtulił mnie w siebie. Spojrzał ostatni raz z pogardą na swojego chyba już byłego przyjaciela po czym ciągnąc mnie za sobą wyszedł z domu.
- boję się Zayn, jest już grubo po drugiej w nocy... - szepnęłam na co on objął mnie mocno ramieniem i cmoknął w czubek głowy. Automatycznie poczułam się bezpieczna. Mimo, że on nadal się lekko trząsł czułam, że nic mi nie zrobi.
- już wszystko dobrze maleńka... - pocałował mnie w czoło, ułożył dłonie na mych pośladkach i ruszył w stronę mego domu. Także i moim zdaniem dobrym pomysłem było spędzić dzisiejszą noc u mnie, zdala od Harry'ego i Niall'a, jednakże miałam nadzieję, że to wszystko szybko się rozwiąże bo myśl, że skłóciłam One Direction męczyłaby mnie do końca życia. Fanki rozszarpałyby mnie na strzępy o ile sama bym wcześniej tego nie zrobiła.
- przepraszam, przepraszam za to co stało się u was w domu. - szepnęłam na co on spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem.
- nic nie było twoją winą, to oni przesadzili. Dobrze wiedzieli jakim dażę cię uczuciem, dobrze wiedzieli też jak denerwują mnie ich głupie teksty, ale dziś już przesadzili. Nie pozwolę by ktokolwiek cię tak traktował, rozumiesz? - przyłożył nos do mojego policzka na co ja delikatnie pokiwałam głową i musnęłam te malinowe usta, które tak bardzo kochałam. Mulat uśmiechnął się do mnie po czym otworzył drzwi stawiając mnie na ganku.
- jest u ciebie ktoś w domu? - szepnął otwierając drzwi. Mieszkałam z rodzicami, mimo moich dziewiętnastu lat ja nadal z nimi mieszkam i nie wstydzę się tego bo są wspaniałymi ludźmi.
- nie, spokojnie. - uśmiechnęłam się delikatnie i otwarłam drzwi na szerz wpuszczając go tym samym do korytarza.
- miałem nadzieję na romatyczny wieczór we dwoje, a nie na jakieś bójki przez moich pseudo przyjaciół. - westchnął rzucając się na sofę. Wydęłam wargę i usiadłam na wolnym miejscu przy jego brzuchu układając dłoń na policzku chłopaka. Tak strasznie było mi go szkoda, może i nie starał się zbyt nad tym wieczorem fizycznie jednak widziałam, że psychicznie był poddenerwowany, zresztą jak zwykle gdy dochodziło między nami do jakichkolwiek zbliżeń. Nawet pocałunków.
- kocham cię, malutka. - usłyszałam szept dzięki któremu momentalnie uśmiech pojawił się na mojej twarzy, tak wspaniale było słyszeć to z jego ust.
- ja ciebie też kocham, Zayn. - lekko się nad nim nachyliłam na co on odpowiedział mi namiętnym pocałunkiem, który odwzajemniłam. Przełożył me ciało z łatwością przez siebie tak, że teraz on był nade mną. Ułożył swe dłonie po obu stronach mej głowy i stanął na czworakach okrakiem nad moim ciałem. Musnęłam palcami jego policzek przez co jego ciało zadrżało. Uśmiechnęłam się poprzez pocałunek, a on odsunął ode mnie delikatnie swoje usta i oparł swe czoło o moje.
- na prawdę cię kocham, kiciu. - zaśmiałam się przy czym musnęłam jego wargi.
- tak, ja ciebie też. A jak z tobą? Uspokoiłeś się? - zmarszczyłam brwi co miało oznaczać się martwię i on to doskonale wiedział bo pokiwał tylko głową i podniósł się, a po chwili także i mnie.
- co chcesz robić? - przyłożył usta do mej głowy gdzie zaczął składać delikatnie pocałunki, a ja przy każdym drżałam.
- nie wiem, chodźmy spać może, co? - roześmiałam się nerwowo, na co on mruknął krótkie "mhm" jednak żadne z nas nie miało zamiaru podnieść się z kanapy i iść do łazienki by wziąć choć krótki prysznic. Pocałunki Mulata przeniosły się na mą szyję. W tamtej chwili czułam, że nie wytrzymam za chwilę i po prostu się na niego rzucę dlatego szybko wstałam i ruszyłam do łazienki, ostatnie co usłyszałam to donośny śmiech Zayn'a. Potem odkręciłam kurek od wody.
Po około godzinie wróciłam do salonu, a to co tam ujrzałam przyprawiło mnie o uśmiech na twarzy. Znany na cały świat Bradford Bad Boi spał właśnie na mojej kanapie wtulony w misia. To było na prawde słodkie dlatego postanowiłam go nie budzić i sama udałam się na górę gdzie ułożyłam się w łóżku. Zaśnięcie nie zajęło mi za wiele czasu, nie minęło kilka minut kiedy Morfeusz zabrał mnie w swą krainę potocznie nazywaną snem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz