niedziela, 9 grudnia 2012

Chapter Eighteen

Oczami Valerie


Siedziałam w domu, płakałam w poduszkę. Ta cała sytuacja z sekundy na sekundę stawała się dla mnie coraz cięższa. Naprawdę nie wiedziałam co robić... To było dziwne uczucie, jakbym była na rozstaju dróg – zranić go teraz, czy później. To wszystko było bez sensu.
Podniosłam do góry głowę i spojrzałam na wyświetlacz telefonu, który przed chwilą wibrował – wiadomość od Lou: „błagam przyjdź... nie wiem co mam robić...”. Niewiele się zastanawiając, pobiegłam do łazienki. Zmyłam mój rozmyty na całej twarzy makijaż, założyłam buty i wybiegłam z domu.
Nie pukając wbiegłam do ich domu. To co zobaczyłam dosłownie sprawiło, że miałam ochotę się rozpłakać. Harry Styles właśnie wymieniał się śliną z byłą dziewczyną najlepszego przyjaciela. Dziewczyną, która regularnie go zdradzała i zraniła. Nie mogłam na to patrzeć. Zapomniałam o sobie i pobiegłam do pokoju Lou. Chodził roztrzęsiony po pokoju.
- nie wierzę... - powtarzał pod nosem, jakby nie zauważył, że weszłam. Po chwili spojrzał na mnie. - od razu ci to wytłumaczę. Nie jestem zazdrosny, mam ją gdzieś. Po prostu nie wierzę, że Harry mi to zrobił.
- rozumiem, Lou. - odparłam. - nawet wiem, kto ich umówił. - burknęłam pod nosem.
- kto?! - spojrzał na mnie. - chyba nie chcesz powiedzieć, że to ty...
- oszalałeś?! - wywróciłam oczami. - Danielle.
- tylko czemu to zrobiła? - powiedział po jakimś czasie. Znowu musiałam go okłamać.
- nie wiem Louis, nie wiem. - usiadłam obok niego na łóżku i objęłam rękami jego żebra.


Zasnęliśmy. Nawet nie wiem kiedy, ale zasnęliśmy. Obudził nas, w sumie to mnie, głośny trzask drzwi i przeklinanie pod nosem. Zaspana zeszłam na dół. Spojrzałam na wyraźnie wkurzonego loczka.
- ja pierdole, nigdy więcej nie pójdę na randkę z dziewczyną, z którą umówi mnie Danielle! - mówił naprawdę zdenerwowany. - o, cześć... jak ty masz właściwie na imię?
Nie wyglądał na pijanego, mimo że tak się zachowywać.
- cicho, przypominam sobie... - uniósł palec wskazujący palec do góry i spojrzał na mnie. - Valerie!
- ...aha? - patrzyłam na niego dziwnie.
- why don't you come on over, Valerie?! - zaczął się drzeć, po czym śmiać.
- okey, co ta idiotka ci dosypała? - złożyłam ręce na piersiach.
- o, ty też jej nie lubisz? - usiadł na kanapie. - słuchaj... zaprosiła mnie do domu. Zaliczyłem ją, ale jest taka beznadziejna... zawiązała mi oczy chustką. I nie wiedziałem co macam! Czy cycki, czy plecy!
Dobra, to mnie rozbawiło, ale nie będę tego okazywać.
- możecie ciszej? - do salonu zeszła Danielle... tylko tego mi było trzeba, mhm. - o, Harry, już jesteś! Jak randka z Eleanor?
- weź mi nic nie mów, nigdy więcej mnie z nikim nie umawiaj, błagam. - mówił pijąc wodę.
- dlaczego? - wyszczerzyła oczy. - przecież jest ładna, miła...
- tss, wiesz jak wyglądała nasza randka? - prychnął, a ta spojrzała na niego pytająco. - zakupy. Jestem totalnie spłukany z tego co miałem w portfelu. Dobrze, że zostawiłem resztę z domu, później poruchałem.
- o, i jak?! - uśmiechnęła się szeroko.
- ale o tym się już nie wypowiem. - spojrzał na mnie i obydwoje się zaśmialiśmy, a wściekła Danielle poszła na górę. - nie wiem po co właściwie ona mnie z nią umówiła.
- ta... ja też, ale Louis jest zły. - odparłam. - i smutny, a to twój przyjaciel.
- ma ciebie, po co mu Eleanor? - prychnął.
- tu nie chodzi o nią. - odpowiedziałam i spojrzałam na niego. - chodzi o ciebie, nie mógł uwierzyć, że mu to zrobiłeś.
- a co ja takiego zrobiłem?! - warknął. - umówiłem się z dziewczyną tylko! Zazdrosny?!
- idioto, nie rozumiesz, że umówiłeś się z Eleanor?! - podniosłam ton. Już sama byłam zdenerwowana tym co zrobił. - ona go zdradzała i zraniła, a ty się z nią pieprzysz!
- pierdol się! - poszedł na górę. Miło. Niezmiernie miło.
Lekko zdołowana i zaskoczona... choć w sumie, nie – nie byłam zaskoczona taką reakcją. To Harry Styles. Wredny cham. A ja przez chwilę pomyślałam, że się zmienił. Poszłam na górę, do Lou, który właściwie spał. Położyłam się obok niego.
Znowu się zastanawiałam i myślałam. Tym razem o Danielle, dlaczego powiedziała Liam'owi? Przecież niedawno wydawało się, że jesteśmy koleżankami, a teraz ta naskakuje na mnie z jakimiś wyssanymi z palca plotkami i zmyślonymi słowami. Nienawidzę jej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz