sobota, 24 listopada 2012

Chapter Sixteen


Oczami Valerie


Kłótnia Zayn'a i Vivienne nie wyglądała na taką typu „po kilku dniach się pogodzimy”. Wyglądało to raczej na coś poważniejszego.
Patrzeliśmy na Zayn'a różnymi minami. Ja nie byłam w to zbyt wtajemniczona.
- no co? - warknął. - wy się nigdy ze sobą nie kłócicie?! - wrzasnął i poszedł na górę.
- pójdę do niej. - powiedziałam w stronę Tommo i skierowałam się w stronę drzwi.
- jest już późno, nie idź. - złapał mnie za rękę.
- nic mi nie będzie. - po tych słowach Tomlinson rozluźnił uścisk.
- może ja pójdę? - zaproponował. Wolałam sama do niej iść, zrozumiałybyśmy się lepiej, niż ona i Louis, przynajmniej ja tak myślę.
- nie wiem, czy to dobry pomysł. - spojrzał nam nie pytająco. - no wiesz, ty myślisz jak mężczyzna, my jak kobiety.
- chyba rozumiem. - roześmiał się. - ale może spróbuję z nią porozmawiać po mojemu?
- okey, jak wolisz. - westchnęłam, a ten założył bluzę i wyszedł z domu.
Usiadłam obok Danielle i Liam'a. Li spojrzał na mnie wściekłym wzrokiem, nie wiedziałam o co chodzi.
- przysięgam ci, że jeśli zranisz Harry'ego, albo Lou, to twoja noga tu więcej nie postanie, przysięgam. - powiedział i przełączył na jakiś kanał. Spojrzałam porozumiewawczo na Danielle i poszłam na górę, a ta za mną.
- dlaczego mu powiedziałaś?! - próbowałam się opanować. Wydało się, jaka jest, naprawdę widać, jak można jej coś powiedzieć.
- to mój chłopak. Tylko Harry i Louis nie wiedzą co te twoje gierki znaczą. - odparła składając ręce na piersi. - ty chcesz wykorzystać Lou do tego, żebyś mogła być z Harry'm. Jesteś wredna, ale niestety muszę zepsuć twój plan, bo umówiłam Harry'ego z Eleanor na dziś wieczorem.
- że co?! - niemalże wrzasnęłam. Danielle, niby taka idealna, a zaczyna mnie ostro wkurzać. - nie chcę do niczego wykorzystać Lou, słyszysz siebie?! Co ty mi w ogóle zarzucasz?!
- mówię prawdę. - uniosła jedną brew do góry.
- prawdę? Nie, to nie jest prawdziwa prawda, to twoja „prawda”. - mówiłam z zaciśniętymi zębami. - nie rozumiesz sytuacji w żadnym stopniu. Co ja ci zrobiłam, że taka jesteś?
- Louis zerwał z Eleanor dla ciebie, a ona jest moją przyjaciółką! - wydarła się. - nadal nie rozumiesz?! Jesteś żałosna!
Poszła do Liam'a. Stałam z otwartą buzia. Nie wierzyłam w to, co słyszałam. Nie wierzyłam, że mnie osądza o takie rzeczy, nie wierzyłam, że to Danielle. Wydało się, jaka jest naprawdę.
W tej samej chwili ze schodów, na których stałam zszedł Styles. Poczułam wiercenie w brzuchu, tego nie można było nazwać motylkami. Naprawdę jego towarzystwo było mi teraz zbędne, nawet bardzo.
- co wy się tak drzecie? - spojrzał na mnie, a po chwili na Danielle. - człowiek się spokojnie przygotowuje do randki z niezłą dupcią, a tu takie wrzaski, przez was perfum mi wleciał do oka i szczypało!
- a kto cię na tą randkę umówił? - uśmiechnęła się dumnie Danielle. Chyba chciała mi działać na nerwy. Chyba na pewno.
- taka jedna Danielle! - przytulił ją. - dzięki.
- serio?! Eleanor?! Dziewczyna, która zdradzała twoje przyjaciela?! Przez którą cierpiał przez kilka miesięcy i nie chciał mieć do czynienia z dziewczynami?! - wrzeszczałam... w środku.
- nie ma za co, pasujecie do siebie. - odparła nadal go tuląc i kątem oka spojrzała na mnie ze złośliwym uśmiechem. Pokręciłam głową i wyszłam z ich domu.
Poczułam się strasznie. Nie dość, że od kilku dni miałam przerażająco okropne wyrzuty sumienia, to jeszcze to całe zamieszanie...
Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk SMS'a od Lou. Napisał, że znalazł Vivienne i mamy się nie martwić, bo jest wszystko dobrze. Przynajmniej jedna dobra wiadomość...

~ * ~
Łapcie dzisiejszy rozdział! Miłego czytania :) x 
@WeronikaHoralik

3 komentarze:

  1. uwielbiam <3 dawaj nst :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hueh, nie ma to jak kraść moje rozdziały, nagłówek i prolog <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraść? Nie kradnę :) Jest napisane, że to jest poprzedni blog, który usunęłaś :* Więc wiadomo też, że rozdziały są pisane przez nas, a to że nie chciałam marnować tego opowiadania to już nie twój problem :)

      Usuń