sobota, 24 listopada 2012
Chapter Twelve
Oczami Valerie
Pogodzili się, to najważniejsze. Jak zwykle nie miałam co, robić, więc wzięłam się za czytanie książki „Pamiętnik”. Oglądałam film na podstawie tego dzieła, zafascynował mnie na tyle, aby wziąć się za książkę, mimo tego, że czytałam tylko w wolnych chwilach.
Na dzień dzisiejszy nie miałam żadnych planów, tak zwana – improwizacja. Skoro Louis ma wrócić dopiero za tydzień, stwierdzam, że chyba okrągłe siedem dni będę siedziała w domu w bokserkach i koszulce, siedząc na parapecie z książką i kubkiem kakao w ręku.
Przewracałam kolejną stronę, kiedy usłyszałam dźwięk SMS. Sprawdziłam na wyświetlaczu kto jest nadawcą – Danielle, dziewczyna Liam'a. Nie sądziłam, że kiedykolwiek napisze. Wydawała się miłą i przyjazną dziewczyną, ale nie chciałam oceniać po pozorach. Perrie też wydawała się miła, a okazała się wredną zołzą.
Wracając do treści SMS'a. Danielle napisała między innymi to, abyśmy wybrały się na zakupy w celu bliższego poznania się. Wspomniała też, że chciała wziąć z nami Vivienne, ale ona i Zayn są sobą zajęci. Odpisałam jej SMS'a z pozytywną odpowiedzią i poszłam się szykować.
Spotkałyśmy się po 16 pod domem chłopców, ponieważ Dan była z Li.
- cześć. - uśmiechnęła się szeroko. Od razu ruszyłyśmy w stronę galerii handlowej. - tak naprawdę to musimy pogadać.
- o czym? - spojrzałam na nią.
- o tobie, Harry'm i Lou. - również na mnie spojrzała. - prawie się nie znamy, ale mnie nie oszukasz. Ja wszystko widzę.
- aha... no fakt, sytuacja trochę się wymknęła spod kontroli, ale wszystko ogarnę... za jakiś czas. - westchnęłam i weszłyśmy do centrum handlowego.
Zakupiłyśmy tylko kilka ciuchów i kosmetyków, bo nie specjalnie miałyśmy ochotę na zakupy. Postanowiłyśmy wybrać się na gofry. Ruszyłyśmy w stronę kawiarni. Kiedy już dotarłyśmy, zamówiłyśmy dwie kawy i gofry z bitą śmietaną. Usiadłyśmy przy stolikach.
- w sumie to ty jesteś z Lou, czy nie? - zapytała. Nie chciałam o tym rozmawiać, ale jak mus to mus.
- to trudniejsze, niż komukolwiek się wydało, bo wpadłam w niezłe bagno. - odparłam biorąc łyk napoju.
- chyba nie jesteś... w ciąży? - spojrzała na mnie przerażona.
- nie, oszalałaś?! - zaśmiałam się. - wyznał mi miłość, a ja tak pod wpływem emocji odpowiedziałam, że odwzajemniam jego uczucie, no i tak wyszło. A kocham go tylko jako przyjaciela.
- no to się wpakowałaś. - spojrzała na mnie. - i zgaduję, że nie chcesz go zranić.
- no... - zaczęłam bawić się łyżeczką.
- i podoba ci się Harry. - uniosła jedną brew.
- co?! Nie! No co ty! - zaczęłam się wymigiwać, jednak dziewczyna nie zmieniała swojej miny, co znaczyło jedno. Nie wkręcę jej nic.
- spokojnie, nie jestem plotkarą, nic nikomu nie powiem. - uśmiechnęła się. Odwzajemniłam uśmiech.
Po zjedzeniu gofrów i wypiciu kawy, ruszyłyśmy w stronę domu.
- wiesz, że musisz to wszystko z nimi wyjaśnić? - kontynuowała Dan.
- z nimi? Chyba z Lou. - poprawiłam ją.
- nie wydaje ci się, że powinnaś powiedzieć Harry'emu? - mówiła nie patrząc na mnie.
- nie, przynajmniej nie teraz, kiedy mnie nienawidzi. - wzruszyłam ramionami. Doszłyśmy do mojego domu.
- ale przemyśl to jeszcze, bo później może być za późno. - powiedziała. - będę już szła, dzięki za zakupy.
- cześć. - uśmiechnęłam się, a ona odwzajemniła uśmiech i ruszyła w stronę domu chłopaków. - już jest za późno... - mruknęłam pod nosem.
Przekręciłam klucz w drzwiach i weszłam do środka. Rzuciłam torbę na fotel i rzuciłam się na kanapę. Po chwili usłyszałam wibrację w telefonie. Louis.
- cześć Louis. - uśmiechnęłam się do słuchawki. - co słychać?
- cześć. - odpowiedział. - przemyślałem wszystko i stwierdziłem, że nie ma sensu kryć się w Doncaster. Jeszcze dziś wieczorem będę u chłopców, wpadniesz?
- nie wiem, sam wiesz, że niektórzy nie potrzebują mojego towarzystwa. - westchnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej.
- ale ja potrzebuję. - odparł. Nie powiem, poczułam się lepiej. Było mi miło, że znaczę dla kogoś tak dużo. - to jak?
- postaram się. - zapewniłam.
- Louis, idziemy? - usłyszałam głos Lottie.
- tak, już. - odpowiedział. - muszę kończyć, będę najwcześniej po 20.
- spróbuję przyjechać, trzymaj się. - rozłączyłam się. No, dostałam przynajmniej jedną dobrą wiadomość.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
piszcie więcej :D
OdpowiedzUsuń